http://mojarodzina-mari.blogerspot.com

niedziela, 6 marca 2011

Dzisiaj niedziela, dzień sielanki

Dzisiaj niedziela, dzień sielanki, tak mi się jakoś udał. w sensie, że nie miałam nic do roboty tzn. musiałam na wieczór odkurzyć, bo przy dzieciach bez odkurzacza nie da rady. Mieliśmy po kościele pójść na dwór, ale ja skapitulowałam (wyglądało na ciepło, a okazało się, że wiatr był tak zimny, ze aż do szpiku kości wchodził). Dzieciom to zrekompensowałam, dostali lody i budyń (fajna nagroda za przyjęcie mojej propozycji). Ale grunt że trafiona. Smarkata tzn. moja Pati 2-latka, przeszkadza w zabawach starszych dzieci, ale co tam... ma jeszcze takie prawo. Marudzi niemożliwie, nie spała dziś w południe (nie miała czasu ). Muszę jeszcze zrobić kolację i mała pójdzie wcześniej spać, nareszcie będzie chwila dla mamy. Starsze dzieci 9-latek i 7-letnia córka, to nie problem, oni już potrafią zająć się sobą i dają mi chwilę wytchnienia. Znowu cały weekend mojego męża nie ma w domu, wróci dopiero jutro rano, a ja jak zawsze "samotna mama", ale jakoś to wytrzymuję, musi ktoś pracować, aby ktoś mógł siedzieć w domu... Będę już kończyła ponieważ Pati już kładzie się na dywanie, ten moment (spanie) chyba nastąpi niedługo. Jutro idę z synem do okulisty na badanie, ciekawe czy z oczami wszystko w porządku, mam nadzieję, że nie pogorszyło się, ma dużą wadę wzroku. Pa- do kiedyś tam, może do jutra.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz